22 listopada 2012

Chorujemy z Lukrecją

Już nigdy nie będę się chwalić, że moje dziecko nie choruje. Po ponad 4 miesiącach 100% obecności w żłobku i końskiego zdrowia Miś się rozchorował. Totalnie. Podgłośniowe zapalenie krtani, zapalenie oskrzeli, szmery w płucach, gorączka 24h - tak już od niedzieli i końca nie widać. Umilamy sobie czas książkami.

Lukrecja jest z nami już od dawna. Książka jest ogromna (B3 bodajże), ogromna jest też Lukrecja, czyli fioletowa "milkowa" krowa. Opowiada o dniu z życia krowy, muuu! Jest śniadanie ze stokrotek, obowiązkowe ważenie (Lukrecja trzyma linię, poniekąd), zabawa z wiatrem, byczkiem Fernando, strachem na wróble i wieloma innymi. Na koniec obowiązkowa kołysanka.

Lukrecja
Autor: Przemek Wechterowicz
Ilustratorka: Diana Karpowicz
Książkę mam STĄD







9 komentarzy:

  1. oj, wstrętne te żłobki i przedszkola... zdrowia! Lukrecję szaloną znamy :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzymy Miśkowi szybkiego powrotu do zdrowia!!!

    Pozdrawiamy

    Franka i jej mama

    OdpowiedzUsuń
  3. "Lukrecji" nie znam, ale mogłabym się z nią zaprzyjaźnić:)
    Dużo, dużo zdrówka, a w międzyczasie samych ciekawych lektur!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiki by oszalała jak by tą krowę zobaczyła..ona ma hopla na punkcie krów:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Biedny Misiaczek! Zdrowia! A książkę widzę już któryś raz i ciągle podziwiam.Musi niestety poczekać na swoją kolej...

    OdpowiedzUsuń
  6. u nas też choroba za rogiem, dlatego ściskamy i pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pozdrowienia od nas, my również chorujemy i to szpitalnie. Kurujcie się!

    OdpowiedzUsuń
  8. "Lukrecja" rozweseli każde dziecko. Goraco polecam:)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...